Obok umiejętności równie ważne jest w sporcie szczęście. Przekonali się o tym piłkarze Świtezi Wiązów, którzy mimo znacznej przewagi przez większość meczu o mistrzostwo wrocławskiej klasy okręgowej, zeszli z boiska pokonani przez jaszowicką Polonię
Bartłomiej Mikoda (z prawej) postanowił wziąć sprawy w swoje nogi i wszedł na boisko
Początek był bardzo zacięty. Obydwie drużyny stwarzały groźne sytuacje. Najpierw Mateusz Rusin strzelił niecelnie z 16 metrów. W odpowiedzi Marek Budny główkował, jednak bramkarz nie miał problemów ze złapaniem piłki. Chwilą później ponownie Marek Budny przeciął lot piłki, jednak strzelił minimalnie niecelnie. Z kolei Jacek Chodorowski trafił w poprzeczkę, egzekwując rzut wolny. Później inicjatywę przejęli gospodarze, jednak razili nieskutecznością. Kamil Idczak uwolnił się na lewym skrzydle i strzelił na bramkę. Odbitą przez bramkarza piłkę przejął Marek Budny, jednak i dobitka padła łupem Roberta Rasia. Później wiało nudą z boiska i do końca pierwszej połowy nie wydarzyło się nic ciekawego.
Po przerwie wszedł na boisko Tomasz Łach. To wniosło sporo ożywienia w zespole gospodarzy. Pomocnik Świtezi dyrygował w środku pola i długimi podaniami siał popłoch wśród gości. Mógł strzelić bramkę, jednak główkował tuż obok słupka. Polonia nastawiła się na grę z kontry. Po jednej z takich akcji wywalczyła rzut wolny w okolicach pola karnego. Uderzenie zablokowali obrońcy, piłka spadła na 16 metr. Dopadł do niej Chodorowski i potężnym strzałem w długi róg pokonał Łukasza Malotkę. Cztery minuty później wiązowianie przegrywali dwoma bramkami. Ponownie stały fragment egzekwowali goście. Piłka przeleciała przez całe pole karne, najsprytniej zachował się Tomasz Legodziński, który z najbliższej odległości trafił do siatki. Po stracie drugiej bramki wszedł na boisko trener Świtezi Bartłomiej Mikoda. Jego obecność poskutkowała w 58 minucie, kiedy był faulowany na polu karnym. Jedenastkę pewnie wykorzystał Wojciech Budny. Strzelona bramka pobudziła do zdecydowanych ataków. Wiązowianie praktycznie nie schodzili z połowy przeciwnika, wypracowując sobie dogodne sytuacje, ale ich ataki przypominały walenie głową w mur. Świetnie dysponowany był tego dnia bramkarz Robert Raś. Najlepszych sytuacji nie wykorzystał Sebastian Kornaga. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry zakotłowało się pod bramką gości. Piłka przeleciała wzdłuż linii bramkowej i gdy wydawało się, że wpadnie do siatki, jak zaczarowana odbiła się od słupka. Po chwili sędzia zawodów odgwizdał koniec meczu i gospodarze opuszczali boisko ze spuszczonymi głowami.
Świteź Wiązów - Polonia Jaszowice 1:2
0:1 - Jacek Chodorowski (w 50 min.)
0:2 - Tomasz Legodziński (54)
1:2 - Wojciech Budny (58)
Wiązów. Widzów około 150. Sędziował Jerzy Płochowski, na liniach asystowali Andrzej Świerszcz oraz Tomasz Warulik.
Żółte kartki: Marek Budny (42), Robert Raś (87), Jacek Chodorowski (87) - za niesportowe zachowanie Norbert Plerzga (33), Wojciech Budny (90) - za faule.
Informujemy, że komentarze są własnością ich twórców. Redakcja zastrzega sobie prawo do ingerowania lub całkowitego ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem artykułu, zasadami współżycia społecznego, a także wówczas, gdy będą naruszały normy prawne i obyczajowe.
Brak komentarzy.