Grający trener Czarnych Sobocisko Dariusz Witkowski (z prawej) jest niepocieszony wynikami swojej drużyny
Ulegli Galaktycznym
Na inaugurację Czarni zmierzyli się z beniaminkiem z Solnej. - Obawiałem się tego spotkania - mówi grający trener Dariusz Witkowski. - Galacticos zagrali z niesamowitą ambicją i musieliśmy uznać ich wyższość. Przez pierwszą połowę zdecydowanie przeważaliśmy, marnując kilka doskonałych okazji strzeleckich, a sędzia nie uznał prawidłowej bramki zdobytej przez Sławka Ostropolskiego. To zemściło się i przegraliśmy 3:0.
Drużyna z Sobociska zrehabilitowała się tydzień później, kiedy pokonała Ognisko Przeworono. To było najlepsze spotkanie w wykonaniu Czarnych. Bezlitośnie wykorzystali sytuacje bramkowe i nie dali się zaskoczyć kontratakującemu przeciwnikowi.
Seria remisów
Później były remisy z Czarnymi Kondratowice, Sokołem Marcinkowice, Zachodem Sobótka i rezerwą Foto-Higieny Gać. - Jestem zadowolony z gry z liderem z Marcinkowic i z wiceliderem z Sobótki - mówi Witkowski. - Natomiast mogliśmy się pokusić o lepszy wynik w Kondratowiczach, ale znów zawiodła skuteczność. Zdaniem wielu obserwatorów zostaliśmy tam skrzywdzeni przez sędziego, który nie uznał gola Marcina Lipińskiego.
Kryzys formy
Następnie była seria porażek - z LKS Brożec, z Rzemieślnikiem Oława, Energetykiem Siechnice i GKS Żórawina. - Drużyny z Brożca i Oławy były w naszym zasięgu - mówi obrońca Marcin Bocheński. Mieliśmy przewagę, atakowaliśmy non stop, ale brakowało zdecydowania w sytuacjach podbramkowych.
Lepsza końcówka
Przełamanie nastąpiło z Kolektywem Radwanice. Pierwsza połowa należała do Czarnych, którzy zaskoczyli rywala agresywnym pressingiem i zdobyli gola. Po zmianie stron przeważali radwaniczanie, jednak nie zdołali odrobić jednobramkowej straty. Podbudowany tym zwycięstwem zespół z Sobociska pojechał do Siedlec. - W pojedynku z Błękitnymi liczyliśmy na trzy punkty - mówi Bocheński. - Od początku mocno atakowaliśmy, obejmując prowadzenie po strzale Jarka Wejerowskiego. Później zawodziliśmy w sytuacjach strzeleckich, a przeciwnik wykorzystał nasze błędy w defensywie i przegraliśmy 2:1.
Ostatnie spotkanie jesiennej rundy zakończyło się zwycięstwem nad outsiderem z Kuropatnika. To pozwoliło wydostać się ze strefy spadkowej.
Wzmocnienia potrzebne
W zespole z Sobociska trudno kogoś wyróżnić. Kilka ważnych bramek strzelił Jarosław Wejerowski. W meczu z Gromnikiem Kuropatnik błysnął Marcin Lipiński, który zdobył dwa gole i zanotował asystę. - W jesiennej rundzie zagraliśmy poniżej oczekiwań i możliwości - mówi Dariusz Witkowski. - Odczuwalny był brak kontuzjowanego napastnika Mariusza Kłaka, a Mateusz Lepitak nie zawsze mógł pogodzić grę w piłkę z obowiązkami zawodowymi. Mieliśmy zbyt wąska kadrę, musimy postarać się o wzmocnienia. W okresie przygotowawczym czeka nas mnóstwo pracy, bo nie wyobrażam sobie degradacji do niższej klasy rozgrywkowej.
Tomasz Neumann
tn@gazeta.olawa.pl
Fot.: Piotr Walęciak
Ocena 4.83/5 (96.67%) (6 głosów)

Wiatr: 14 km/h 


Brak komentarzy.