Na inaugurację sezonu wrocławskiej klasy okręgowej Czarni Jelcz-Laskowice rozgromili beniaminka z Marcinkowic. - Zapłaciliśmy frycowe - powiedział po meczu Piotr Walczak, grający trener Sokoła
Dawid Lipiński (z lewej) był nie do zatrzymania przez marcinowickich obrońców - zdobył 3 gole i miał jeszcze kilka innych okazji. W tej akcji próbuje mu przeszkodzić Radosław Diakowski, a przygląda się Artur Woźniak
Derby powiatu oławskiego były jednostronnym widowiskiem. Licznie zgromadzeni kibice zobaczyli grad bramek i mnóstwo ciekawych akcji. Jelczanie od początku przejęli inicjatywę. Na skrzydłach szaleli Krzysztof Telatyński i Mateusz Kasprzycki. Ta dwójka w 4 minucie rozmontowała defensywę marcinkowiczan. Dośrodkowywał Kasprzycki, a Telatyński umieścił piłkę w siatce atomowym wolejem. Czarni nie zwalniali tempa. Dwie bramki zdobył Dawid Lipiński strzałami z dystansu. Ten zawodnik miał szansę na następnego gola, ale lobowany z bliska bramkarz odbił piłkę końcami palców. Gospodarze odpowiadali kontratakami. W 31 minucie Kiełbasa wybił piłkę z linii bramkowej po strzale Łukasza Soroczyńskiego, a Emil Kędzior dobijał niecelnie.
W 44 minucie ataki miejscowych skończyły się powodzeniem. Z rzutu wolnego strzelił Radosław Piasecki, młody golkiper jelczan Kamil Tysa wypuścił piłkę z rąk, dopadł do niej Sławomir Smoleń i było 1:3.
Po zmianie stron podwyższył Telatyński, wykorzystując podanie Kasprzyckiego. Sokół odpowiedział akcją braci Soroczyńskich. Z rzutu rożnego dośrodkował Łukasz, a Mateusz zmniejszył rozmiary porażki efektowną główką.
Gospodarze z minuty na minutę opadali z sił. Szczególnie widoczna była różnica w przygotowaniu szybkościowym. W 53 minucie hattricka skompletował Lipiński, dobijając piłkę po strzale Kiełbasy, a chwilę później kolejnego gola zdobył płaskim uderzeniem z za pola karnego Sławomir Kopek. W 59 minucie przedarł się lewym skrzydłem Kasprzycki, zacentrował na pole karne, gdzie niefortunnie interweniował Piotr Walczak, kierując piłkę do własnej bramki. W 69 minucie mógł się wpisać na listę strzelców Krzysztof Misztal, ale uderzył nad poprzeczkę. Po chwili pojedynek z Tysą przegrał Łukasz Soroczyński. Dzieła zniszczenia dopełnił Lipiński, skutecznie wykorzystując podanie Telatyńskiego.
Przez ostatnie dziesięć minut niewiele się działo. Czarni kontrolowali grę, a pogodzeni z porażką miejscowi czekali na ostatni gwizdek arbitra.
Sokół Marcinkowice - Czarni Jelcz-Laskowice 2:8
0:1 - Krzysztof Telatyński (w 4 min.)
0:2, 0:3 - Dawid Lipiński (14 i 26)
1:3 - Sławomir Smoleń (44)
1:4 - Krzysztof Telatyński (46)
2:4 - Mateusz Soroczyński (50)
2:5 - Dawid Lipiński (53)
2:6 - Sławomir Kopek (57)
2:7 - Piotr Walczak (59, samobójcza)
2:8 - Dawid Lipiński (79)
Marcinkowice. Widzów około 200. Sędziowali: Artur Przystarz - jako główny oraz Dariusz Gierus i Krzysztof Kłopotowski - asystenci liniowi
Żółte kartki: Dominik Domino, Radosław Diakowski i Radosław Piasecki - wszyscy za faule oraz Marek Bartosiewicz i Sebastian Tylka - za niesportowe zachowanie.
Piotr Walczak - grający trener Sokoła Marcinkowice:
- Dziś zapłaciliśmy frycowe. Nasza gra momentami wyglądała nie najgorzej, jednak traciliśmy bramki po katastrofalnych błędach w defensywie. Musimy jak najszybciej zapomnieć o tej dotkliwej porażce. Czeka nas mnóstwo pracy.
Łukasz Dudkowski - członek zarządu Czarnych Jelcz-Laskowice:
- Mieliśmy obawy przed tym meczem, ponieważ nie wiedzieliśmy, na co stać beniaminka. Nasz podstawowy bramkarz zachorował i z konieczności stanął między słupkami siedemnastoletni Kamil Tysa, debiutujący w seniorskiej piłce. Ten junior wywiązał się z zadania, choć był pod dużą presją. Odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo, a wynik mógł być jeszcze wyższy.
Informujemy, że komentarze są własnością ich twórców. Redakcja zastrzega sobie prawo do ingerowania lub całkowitego ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem artykułu, zasadami współżycia społecznego, a także wówczas, gdy będą naruszały normy prawne i obyczajowe.
Brak komentarzy.