Tak można ocenić postawę piłkarzy MKS SCA Oława w dwóch pojedynkach sparingowych, rozegranych w minionym tygodniu
Tomasz Kosztowniak (z lewej) do nie dawna był piłkarzem MKS SCA, a teraz będzie grał dla Czarnych Żagań. W tej akcji sparingowego pojedynku obu drużyn walczy z Andrzejem Gancarczykiem
3 marca oławianie podejmowali na głównej płycie stadionu OCKF drugoligowych Czarnych Żagań. Drużyna prowadzona przez Zbigniewa Smółkę - znanego na Dolnym Śląsku trenera i byłego bramkarza Wedanu Żórawina, przyjechała do Oławy niemal wprost z lotniska, po powrocie z kilkudniowego zgrupowania w Turcji. Według noworocznych planów ówczesnego prezesa MKS Jerzego Woźniaka, oławianie mieli towarzyszyć piłkarzom z Żagania w eskapadzie do tureckiego kurortu. Ostatecznie ich miejsce w samolocie zajęli gracze nowego klubu Woźniaka - GKS Jastrzębie.
Czarna dziura
Mecz z Czarnymi, chociaż sparingowy, mógł się podobać bardzo nielicznej publiczności. Goście, występujący w wyższej klasie rozgrywkowej i mający już za sobą w tym roku występy na naturalnej zielonej murawie (w Turcji), w pierwszych minutach środowego pojedynku wyraźnie dominowali. Swoją przewagę udokumentowali w 20 minucie, kiedy po rzucie rożnym i zamieszaniu na przedpolu oławskiej bramki Grzegorz Mania wepchnął piłkę z bliska do siatki.
Z upływem czasu coraz śmielej poczynali sobie gospodarze i jeszcze przed przerwą wyrównali. Paweł Skorupa przerzucił piłkę nad żagańskimi obrońcami, którzy tuż przy linii środkowej próbowali zastawić pułapkę ofsajdową. Futbolówkę przejął Paweł Łodyga i popędził w stronę bramki Czarnych, objechał Karola Buchlę i było 1:1.
Po zmianie stron i kilku roszadach kadrowych w obu drużynach, początkowo lepiej prezentowali się oławianie. W 58 minucie Mateusz Posyniak zagrał na prawe skrzydło do Pawła Łodygi, a ten po krótkim biegu dośrodkował na pole karne, gdzie jeden z żagańskich defensorów powalił na ziemię próbującego przejąć podanie Łukasza Ochmańskiego. Rzut karny zamienił na gola Krzysztof Gancarczyk i oławianie niespodziewanie prowadzili 2:1. Goście wzięli się ostro do roboty i w 67 minucie wyrównali, po strzale Konrada Hajdamowicza zza pola karnego i rykoszecie, który nieco zmylił Jacka Sajaka - testowanego w oławskiej bramce młodego golkipera Pumy Pietrzykowice.
W 79 minucie, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i zamieszaniu na polu karnym Grzegorz Mania silnie uderzył z około 15 metrów i Sajak był bez szans. Do końca meczu więcej goli nie było, więc Czarni wygrali 3:2 MKS SCA Oława: Florczyk (46 Sajak) - Skorupa (46 Prusak), A.Gancarczyk, Kalinowski, Pożarycki - Czajka (46 Posyniak), Kozioł, W.Gancarczyk, K.Gancarczyk - Łodyga, Ochmański.
6 marca oławianie zagrali u siebie ze Skalnikiem Gracze (śląsko-opolska III liga), w którym wystąpiło sporo znanych w Oławie zawodników: Tomasz Grabowski, Ireneusz Gortowski, Jakub Kulej, Radosław Parada i Sebastian Wilusz. „Niechciani” w naszej drużynie piłkarze spisują się bardzo dobrze w zespole z Opolszczyzny. W 12 minucie z lewego skrzydła podał Tomasz Grabowski, a występujący jesienią w pierwszoligowym MKS Kluczbork Piotr Sobota pokonał Jacka Sajaka strzałem w krótki róg.
Mimo wielu akcji z obu stron i gorących spięć podbramkowych więcej goli już w tym meczu nie widzieliśmy.
Informujemy, że komentarze są własnością ich twórców. Redakcja zastrzega sobie prawo do ingerowania lub całkowitego ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem artykułu, zasadami współżycia społecznego, a także wówczas, gdy będą naruszały normy prawne i obyczajowe.
Brak komentarzy.