Historia i literatura

2011-11-07 09:57:33

Zapomniana katastrofa pod Owczarami

Kiedyś, w nieodległej przeszłości, prawie wszystko było tajne i opatrzone napisem "zakaz fotografowania". Wokół nas było wiele istotnych wydarzeń, które jednak starannie ukryto, schowano. Współczesne otwarcie archiwów powoduje, że piszemy najnowszą historię prawie od nowa. Tak jest również w powiecie oławskim, wiele wydarzeń pozostaje zupełnie zapomnianych i nieznanych. Jednym z takich nieznanych epizodów jest wypadek polskiego samolotu wojskowego pod Owczarami
Zapomniana katastrofa pod Owczarami

Zbigniew Księżopolski, a za nim miejsce katastrofy


Na obszarze powiatu oławskiego doszło do wielu katastrof lotniczych. Liczba tych wydarzeń rośnie, bo wciąż "odkrywamy" nieznane i zapomniane.  Dzisiaj przypominamy tragiczny wypadek z 1956 roku.

Zimna wojna

Lata 50. w Polsce i na świecie - to okres znacznej rozbudowy sił powietrznych wyposażonych w nowoczesne samoloty odrzutowe. To czas "zimnej wojny". Nakłady na zbrojenia były ogromne, produkowano gigantyczne ilości uzbrojenia, szkolono setki pilotów. Lotnictwo wojskowe było w stanie wysokiej gotowości bojowej. W tamtych czasach latano bardzo intensywnie i w każdych warunkach pogodowych. Mieszkańcy Owczar byli przyzwyczajeni do częstych lotów odrzutowców. Z jednej strony Rosjanie i ich lotnisko w Skarbimierzu. Z drugiej strony stale widziane (i słyszane) polskie samoloty z Wrocławia.

24 stycznia 1956 był kolejnym typowym dniem szkolenia pilotów. Na wrocławskim lotnisku Strachowice, gdzie stacjonował 3. Pułk Lotnictwa Myśliwskiego (6. Dywizji Lotnictwa), myśliwskie Limy-2 latały od świtu w rejonie Wrocławia. Realizowano "ćwiczenia 131. programu Szkolenia Lotnictwa Myśliwskiego". W tym okresie dowódcą pułku był (w latach 1955-1958) płk pilot Feliks Skrzeczkowski.
 

Na fot. Nagrobek pilota na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu

W tym dniu, pomimo trudnych warunków atmosferycznych oraz zachmurzenia, trenowano technikę pilotażu i lądowanie w systemie "ślepego lądowania", czyli wykonywanego w oparciu o przyrządy pokładowe i tzw. radiolokacyjny system lądowania. Za sterami jednego z odrzutowych Limów-2 siedział porucznik pilot Ryszard Krasowski. Po starcie wykonał zadanie w strefie pilotażu i rozpoczął powrót na lotnisko. W czasie ostatniego zakrętu do kursu lądowania doszło do awarii. Samolot miał pod skrzydłami dwa zbiorniki podwieszane (odrzucane), o pojemności ponad 300 litrów paliwa. Zbiornik pod lewym skrzydłem nagle oderwał się od samolotu. Pilot nie zdążył szybko zrzucić prawego zbiornika, samolot był nisko, nie było czasu na reakcję i wyprowadzenie maszyny.  Zmienione obciążenie skrzydeł, wzrost siły nośnej na lewym skrzydle spowodowały że Lim gwałtownie obrócił się, przechodząc do lotu odwróconego. Pilot nie zdołał użyć fotela wyrzucanego (katapultowego). Lim uderzył w ziemię pod dużym kątem, doszło do wybuchu paliwa i pożaru. Krasowski zginął na miejscu. Była godzina 13 08.

Samolot spadł na południe od Owczar, tuż przy linii kolejowej z Brzegu do Wiązowa, niedaleko obecnej autostrady A-4. Szczęśliwie nie doszło do upadku samolotu na zabudowę miejscowości i nie było ofiar wśród mieszkańców. Wojsko szybko otoczyło teren i zabrało ciało pilota oraz szczątki samolotu.

Miejsce katastrofy nie zostało w żaden sposób upamiętnione, pole powróciło do swojej odwiecznej roli, a o sprawie zapomniano. Po latach niektórzy sądzili (bo tak się wtedy mówiło), że to zapewne jedna z wielu rosyjskich katastrof.
 

Na fot. Lim 2 - taki sam spadł pod Owczarami. Widoczny z prawej zbiornik na paliwo był przyczyną katastrofy

Kto zginął

Pilotem Lima-2 był porucznik pilot Ryszard Wacław Krasowski (syn Bonifacego)  urodzony 30 grudnia 1933 roku w Gdyni (na jego nagrobku jest rok 1934). W czasie wojny utracił rodziców, był wychowankiem domu dziecka. Jak wielu młodych ludzi, chciał być pilotem. Udało mu się zrealizować swoje marzenia, wstąpił do Oficerskiej Szkoły Lotniczej nr 5 w Radomiu. Jego promocja na stopień oficerski odbyła się 14 września 1953. Ogółem spędził 215 godzin za sterami samolotów:  P0-2 (tzw. kukuruźnik), szkolnego UT-2  oraz myśliwskich Jak-9, Jak-9 P i odrzutowych Jak-17, Jak-23 UTIMIG-15, także Lim-2. We Wrocławiu por. R.Krasowski służył w pułku jako starszy pilot 3 klasy.

Najstarsi  mieszkańcy Owczar pamiętają o katastrofie. Na miejscu zapytałem o wydarzenie sprzed pół wieku  i uzyskałem kilka nowych informacji. O lokalizacji wypadku opowiedział mi Stanisław Kusina. Na miejsce katastrofy pojechałem ze Zbigniewem Księżopolskim, który dokładnie wskazał miejsce - to na jego polu rozbił się odrzutowiec.

Epilog

Pilota pochowano we Wrocławiu na cmentarzu Osobowickim, przy głównej alei w kwaterze nr 41. Odwiedziłem jego grób, zapaliłem znicz. Skromny napis: "Zginął śmiercią tragiczną, wykonując zadanie pilota dnia 24 stycznia 1956. Kochanemu mężowi - żona.". Próbowałem ustalić, gdzie ma rodzinę. W biurze cmentarza dowiedziałem się jedynie, że grób "nie jest przedłużony". Czy taki powinien być koniec tej historii?

Samolot LIM-2 skrót od: licencyjny myśliwiec. Polska licencja sowieckiego MIG 15 bis, produkowany w WSK Mielec.


Rozpiętość skrzydeł 10.8 m

Długość 10,4 m

Wysokość 3,40 m

Powierzchnia nośna 20,6  m²

Masa: własna 4000 kg, startowa 5 700 kg

Osiągi: prędkość maks. 1100 km/h, pułap 15 545 m, zasięg 1424 km

Uzbrojenie: 1 działko kal. 37 mm, 2 działka 23 mm, do 500 kg uzbrojenia pod skrzydłami

Tekst i fot.: Przemysław Pawłowicz

Ocena 4.06/5 (81.18%) (17 głosów)

Komentarze


Informujemy, że komentarze są własnością ich twórców. Redakcja zastrzega sobie prawo do ingerowania lub całkowitego ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem artykułu, zasadami współżycia społecznego, a także wówczas, gdy będą naruszały normy prawne i obyczajowe.
  1. Brak komentarzy.

Dodaj komentarz:


* - pola obowiązkowe