Sport

2009-07-28 00:10:30

Cudu nie będzie?

Żeby uchronić się przed spadkiem z okręgówki piłkarze Świtezi Wiązów musieli wygrać dwa ostatnie mecze. Wiązowianie wygrali tylko jeden, więc po dwóch sezonach prawdopodobnie wrócą do klasy „A”…
Cudu nie będzie?

Tomasz Bartosz (z prawej) dwoił się i troił - efekt zwycięstwo z Baryczą

Wiązowianie rozpoczęli mecz z Baryczą spięci i mocno zdenerwowani. Wykorzystali to goście, którzy mogli prowadzić już w pierwszej minucie. Piłka sunęła jak po sznurku i dotarła do Macieja Łukowiaka, który przestrzelił z 15 metrów. Później do głosu doszli miejscowi, którzy osiągnęli przewagę w środku pola. Bliski szczęścia był Tomasz Łach, ale jego strzał wylądował na słupku. Chwilę później nie wykorzystał świetnej okazji Marcin Hrydczuk. Goście odpowiedzieli indywidualną akcją Roberta Bieńkowskiego, który strzelił niecelnie. Ten sam zawodnik zainicjował kolejną akcję, wpadł na pole karne i podał do Przemysława Klisia, a on trafił w słupek.

W 24 minucie szczęście opuściło Świteź. Przemysław Grochowiak strzelił na bramkę, piłka trafiła po drodze do Jana Woźniaka, który z najbliższej odległości pokonał Przemysława Sekułę. Mający nóż na gardle wiązowianie ruszyli do ataku. Na efekt nie trzeba było długo czekać. W 30 minucie Jacek Zarówny minął kilku przeciwników i ładnym strzałem wyrównał. Chwilę później gospodarze mogli prowadzić, ale główka Wojciecha Budnego wylądowała na poprzeczce. Pod koniec pierwszej połowy przypomniał o sobie najlepszy strzelec Świtezi Tomasz Bartosz, jednak jego strzał obronił bramkarz Baryczy.

Po zmianie stron gospodarze zdominowali boisko. Najpierw Jacek Zarówny minął czterech obrońców, jednak strzelił wprost w bramkarza. Potem Bartosz dośrodkował z prawego skrzydła, a Sebastian Kornaga główkował tuż obok słupka. Chwilę później ten sam zawodnik nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem.
Bramka dla gospodarzy wisiała w powietrzu, ale wciąż był remis. Dopiero w 84 minucie najwyżej wyskoczył do dośrodkowania z prawej strony Zbigniew Kokorudz i strzelił głową, bramkarz odbił piłkę, ale przy dobitce nie miał szans.
Goście próbowali odrobić stratę, jednak wiązowianie nie pozwolili wydrzeć sobie zwycięstwa…
 
Świteź Wiązów - Barycz Milicz 2:1
 
0:1 - Jan Woźniak (24)
1:1 - Jacek Zarówny (30)
1:2 - Zbigniew Kokorudz (84)
 
Wiązów. Widzów około 250. Sędziował Robert Grondowy, na liniach asystowali Jacek Białka oraz Hubert Kut.
 
Żółte kartki: Jan Woźniak (41), Iwo Kwaczewski (69), Tomasz Bartosz (83), Sebastian Kornaga (86) - wszyscy za faule.
 
Świteź: Sekuła - Kornaga (90 M.Kokorudz), Z.Kokorudz, W.Budny, Góźdź - Stadnik, Łach, Zarówny, Koszelowski (46 Majerczyk) - Bartosz, Hrydczuk.
Barycz: Adrian Naskrętski - Arkadiusz Naskrętski, Grzybek, Kołodziej, Sołtys - Łukowiak, Kaźmierczak, Grochowicki, Kliś (46 Kwaczewski) - Woźniak, Bieńkowski.
 
Tekst i fot.: Piotr Walęciak
pw@gazeta.olawa.pl
 
 
Ocena 2.33/5 (46.67%) (3 głosów)

Komentarze


Informujemy, że komentarze są własnością ich twórców. Redakcja zastrzega sobie prawo do ingerowania lub całkowitego ich usuwania, jeżeli nie będą zgodne z tematem artykułu, zasadami współżycia społecznego, a także wówczas, gdy będą naruszały normy prawne i obyczajowe.
  1. Brak komentarzy.

Dodaj komentarz:


* - pola obowiązkowe