Napastnik Czarnych Mateusz Kasprzycki (z lewej) był kluczową postacią w pucharowym pojedynku derbowym. Z prawej Sławomir Kopek, a na drugim planie w środku Maciej Siwiński
Przyjezdni rozpoczęli w mocno rezerwowym składzie. - Dla nas priorytetem są rozgrywki ligowe, dlatego dziś dajemy szansę dublerom - tłumaczyli oławscy działacze. Natomiast w ekipie gospodarzy brakowało tylko kontuzjowanego Marka Bartosiewicza.
Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando pomysłowo atakujących jelczan. Oławianie grali chaotycznie, nie potrafili przetrzymać piłki w środku pola, widoczny był brak zgrania i zrozumienia.
Już pierwsza akcja mogła przynieść miejscowym prowadzenie, jednak Damian Grzech nieznacznie przestrzelił. W 9 minucie z prawej strony dośrodkował Krzysztof Telatyński, Sebastian Mordal minął się z piłką, a Stanisław Zakliński strzałem głową trafił do siatki. Miejscowi nie zwalniali tempa. Dwie minuty później szybką akcję przeprowadzili byli oławscy zawodnicy - Dawid Lipiński zagrał do Telatyńskiego, który potężnym uderzeniem zdobył drugiego gola dla Czarnych. Po chwili ten sam zawodnik przegrał pojedynek z golkiperem oławian.
Później podopieczni Sebastiana Sobczaka cofnęli się, czekając na okazje do kontrataków. W 35 minucie strzał Mateusza Kasprzyckiego z rzutu wolnego obronił Mordal, a w następnej akcji Dominik Domino przestrzelił po dośrodkowaniu Telatyńskiego.
- Sebastian! Złap choć jedną piłkę, musisz grać odważniej na przedpolu! - krzyczał do swojego bramkarza zdenerwowany trener Andrzej Leszczyński. Irytacja szkoleniowca oławian była uzasadniona, ponieważ jego drużyna pierwszy celny strzał oddała dopiero w 44 minucie, kiedy uderzenie Sławomira Kopka złapał Przemysław Ogorzelski.
Druga połowa zaczęła się dobrze dla przyjezdnych. W polu karnym Damian Kiełbasa sfaulował Waldemara Gancarczyka, a skutecznym egzekutorem jedenastki był Mateusz Milkowski. Odpowiedź jelczan była natychmiastowa. Prawym skrzydłem przedarł się Mateusz Kasprzycki, zacentrował do Damiana Kotlińskiego, który ze spokojem podwyższył na 3:1. Szybko zareagował na to trener oławian, wpuszczając na boisko kilku podstawowych zawodników. Z minuty na minutę oławianie coraz bardziej przeważali. W poprzeczkę trafił Grabowski, a Milkowski strzelił wprost w Ogorzelskiego. Miejscowi odpowiedzieli strzałem w poprzeczkę Waldemara Żelaski.
Końcówka była bardzo emocjonująca. W 83 minucie kontaktowego gola zdobył Tomasz Kosztowniak, po dośrodkowaniu Grabowskiego z rzutu rożnego. Mimo kilku jeszcze akcji i ataków przyjezdnych, wynik już nie uległ zmianie. - Postaramy się sprawić jeszcze nie jedną niespodziankę - zapowiadali po meczu uradowani jelczańscy piłkarze.
Czarni Jelcz-Laskowice - MKS SCA Oława 3:2
1:0 - Stanisław Zakliński (w 9 min.)
2:0 - Krzysztof Telatyński (11)
2:1 - Mateusz Milkowski (49)
3:1 - Damian Kotliński (50)
3:2 - Tomasz Kosztowniak (83)
Jelcz-Laskowice. Widzów około 250. Sędziowali Mariusz Podgórski - jako główny oraz Mirosław Mazgaj i Krzysztof Kędzierski - asystenci liniowi.
Żółta kartki: Waldemar Gancarczyk i Tomasz Grabowski - obaj za faule.
Czarni Jelcz-Laskowice: Ogorzelski - Kiełbasa, Żelasko, Pisarski, Zakliński - Kasprzycki (70 Bury), Siwiński, Domino (46 Lis), Telatyński - Lipiński (65 Zając), Grzech (15 Kotliński).
MKS SCA Oława: Mordal - Kozina (53 Pożarycki), Kulej, Pawlak, (53 Kalinowski), Kopek - Milkowski, Grabowski, W.Gancarczyk, Skorupa (63 Sikorski) - Kosztowniak, Lew (53 Ochmański).
Tekst i fot.:
Tomasz Neumann
tn@gazeta.olawa.pl
Ocena 4/5 (80%) (4 głosów)

Wiatr: 20 km/h 


Brak komentarzy.